26 stycznia 2012

Pizzo – włoska koronka czy haracz?


Kto od dłuższego czasu mieszka we Włoszech, a szczególnie na południu, nie jest mu obce drugie znaczenie terminu pizzo, czyli haracz płacony lokalnej mafii. Termin ten zakorzenił się tutaj już w XIX wieku, kiedy to boss mafii sycylijskiej Vito Cascio Farro, zwany po prostu Don Vito wyemigrował do USA, tam zorganizował połączenie się mafii sycylijskiej z amerykańską i zasłynął min. z nowego systemu wymuszania pieniędzy od sklepikarzy i przedsiębiorców, tzw. ‘u pizzu.
W dialekcie sycylijskim słowo znaczyło po prostu becco, czyli dziób, i kiedy ludzie mafii pojawiali się aby wymuszać pieniądze wypowiadali słynne zdanie: fateci vagnari 'u pizzu (fateci bagnare il becco), czyli „dajcie nam umoczyć dzioba”.

Do dziś waśnie poprzez płacenie pizzo mafia włoska świetnie kontroluje swoje terytoria. Według ostatnich sondaży aż 80% działalności gospodarczych w Palermo płaci haracz lokalnym mafiosom, a ok. 70% w całym regionie Sycylii. Szacuje się, że w całych Włoszech ok. 160tys. handlowców i przedsiębiorców wciąż płaci pizzo, co stanowi 16% nielegalnych zysków lokalnych organizacji przestępczych.

Dlatego też coraz głośniej mówi się o odważnych inicjatywach pizzo-free, takich jak supermarket “Punto Pizzo Free – L’Emporio” w samym centrum Palermo. Można tu kupić tylko produkty od przedsiębiorców i rolników, którzy oficjalnie protestują i przeciwstawiają się płaceniu pizzo mafii. Sklep cieszy się ogromnym poparciem społecznym, ma już 10tys. klientów, a wspierany jest min. przez organizację Comitato Addiopizzo i stoważyszenie Libera Terra.
(Ciekawostki z prasy: Buone notizie, 24/01/2012) 


Czytaj też Potęga włoskich mafii 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza