5 kwietnia 2011

ZNAJOMOŚĆ W SIECI

Do wyboru, do koloru

Nasza-klasa, znajomapolonia.com, facebook, GoldenLine.pl – można by jeszcze dłuuugo wymieniać, a lista portali społecznościowo-randkowych pewnie i tak się nie zamknie. Każdy z nich jest inny, każdy ma co innego do zaoferowania. Mamy komercyjne giganty jak facebook, niekomercyjne portale religijno-randkowe jak znajomapolonia, serwisy o mniej lub bardziej sprofilowanej grupie odbiorców (grono – absolutnie wszyscy, znajomapolonia – wierzący Polacy mieszkający poza krajem). Jednak cel każdego z tych portali jest jeden – umożliwianie ludziom nawiązywania znajomości w Internecie.

Im więcej, tym lepiej?
        
   Niewątpliwie nawiązanie znajomości z drugim człowiekiem jest wartością samą w sobie – dzięki temu uczymy się otwartości na inność oraz społecznych zachowań. Ale czy to oznacza, że im więcej znajomości nawiązujemy w sieci, tym więcej wnoszą one do naszego życia? Że dodawanie kolejnych osób do listy „znajomych” na facebooku czy gronie sprawia, że naprawdę nawiązujemy z tymi ludźmi życzliwą, przyjacielską więź? 216, 309, 512, 203, 169, 409 – to tylko przykładowe liczby osób dodanych do listy kontaktów wybranych  użytkowników grono.net. Na facebooku pojawiają się liczby sięgające nawet 713 osób albo i więcej. Czemu więc z uporem maniaka dodajemy do znajomych kolejne, coraz to nowsze osoby? W pewnym sensie wśród internautów wykształciło się poczucie, że „im więcej mam znajomych, tym jestem fajniejszy” czy „bardziej wartościowy”. Czyli jeśli ktoś ma stale rosnącą liczbę znajomych „na koncie”, wtedy jest postrzegany jako osoba „rozchwytywana”, popularna, na topie. Chodzi również o pewien sposób autopromocji. Wrzucanie nowych zdjęć, dodawanie linków, korzystanie z przeróżnych (czasem wybitnie bezsensownych) aplikacji – wszystko po to, by jak najczęściej wyświetlać się na głównej tablicy portalu jako osoba aktywna, z jak najbogatszą linkografią i fotogalerią. Zresztą jest to całkowicie zrozumiałe w przypadku firm, zespołów muzycznych czy piosenkarzy, którzy wykorzystują te portale w celach promocyjny. Lecz, jeśli chodzi o osoby prywatne, nietrudno oprzeć się wrażeniu, że spotykamy się tu z pewnym nadużyciem moralnym. 

Samotność w sieci

Oczywiście nie nam oceniać, kto i w jakich celach korzysta z portali społecznościowych. Jednak korzystanie z nich zawsze będzie się wiązało z pewną dozą ekshibicjonizmu – obwieszczanie na forum wszem i wobec tego, w jakim znajdujemy się nastroju, czego nam się chce, czego nie, na co mamy ochotę czasem wydaje się być aktem desperacji, rozpaczliwym krzykiem i prośbą o zauważenie. Paradoksalnie to osoby samotne, znudzone życiem, najczęściej wypisują takie rzeczy, a nie te „popularne” czy „rozchwytywane”. Czy nie lepiej przyznać się, przynajmniej przed sobą samym, do swojej samotności i logować się tam, gdzie naprawdę mamy szansę poznać kogoś wartościowego, kto znajduje w podobnej sytuacji życiowej, jest osobą tego samego wyznania lub po prostu szuka przyjaciela? Chyba już najwyższa pora, by portale społecznościowe zaczęły się specjalizować w zaspokajaniu konkretnych potrzeb swoich odbiorców niż zmuszali ich – jak to się zwykło mówić w sieci – do „kolekcjonowania coraz to nowszych pokemonów” (określenie profilu użytkownika serwisu społecznościowego). Może zamiast szukać znajomych w Irlandii na facebooku, lepiej zalogować się do nieco bardziej kameralnej znajomejpolonii?
źródło: znajomapolonia.com link

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza