12 grudnia 2014

Zimowy romans Tamary de Lempickiej z Gabrielem D'Annunzio w Vittoriale

Był rok 1926. Tamara de Lempicka (Tamara Łępicka, 1898-1980) była jeszcze młoda a już dobrze znana nie tylko w Paryżu, gdzie mieszkała z mężem, Tadeuszem Łępickim, ale i w całym europejskim światku arystokratycznej Belle Epoque. 



Śmietanka towarzyska uwielbiała ją po równo za talent malarski oryginalnego stylu ArtDeco i za barwne skandaliki, których stawała się bohaterką prawie wszędzie, gdzie się pojawiła.


Była ideałem piękna ówczesnej epoki, ekscentryczna, kapryśna, pewna siebie i wyzwolona...


Takie właśnie kobiety uwielbiał włoski pisarz, poeta, dramaturg, dziennikarz, wielki patriota i dowódca wojskowy, Gabriele D'Annunzio (1863-1938). Zresztą D'Annunzio sam był zadufanym w sobie ekscentrykiem i estetą, a do tego niepoprawnym kobieciarzem.


Poznali się przez wspólnych znajomych. Tamarze de Lempickiej imponował zachwyt i uwielbienie jakie wzbudzał D'Annunzio wokół siebie, a jego z kolei porwała uroda młodziutkiej polskiej malarki. 

Została zaproszona do prywatnej rezydencji pisarza, Vittoriale w Gardone nad jeziorem Garda, pod pretekstem namalowania portretu, który z pewnością  przyniósłby jej rozgłos, a jemu dodatkową szczyptę samouwielbienia.

Jej pobyt poprzedzony był kilkoma telegramami z obu stron, z których już wynika, jak bardzo siebie na wzajem pragnęli:
"/.../Rientro quindi a Parigi, con la sua lettera tanto cara... Forse un giorno, una sera, una notte, sentirà il bisogno irresistibile di parlarmi - e allora mi scriverà ancora, io aspetto, io spero, io voglio... 
Tamara"

W Vittoriale Tamara pojawiła się kilkakrotnie, a jej dłuższy pobyt, w styczniu 1927r. został szczegółowo udokumentowany w pamiętnikach niejakiej Aélis Mazoyer, francuskiej guwernantki i zarazem jednej z kochanek D'Annunzio, zamieszkałej w Vittoriale na stałe. 

Aélis była wszechobecna i znała najskrytsze sekrety poety, który zwierzał  się ze wszystkiego nie bacząc na jej uczucia. A Aélis, mimo, że była przyzwyczajona do ciągłych przygód miłosnych "Komendanta" (jak się do niego zwracała), nie okazywała zbytniej przychylności De Lempickiej, co widać choćby z zapisków w pamiętniku: nie nazywała jej po nazwisku, jak innch, ale po prostu "la Polacca" (Polka).



W tym właśnie pamiętniku znalazły się notatki z każdego dnia, spotkania, z każdej rozmowy obojga artystów, ich gesty, spojrzenia i słowa, niczym kronika pikantnej gry uwodzenia, czasem dwuznacznej a czasem bezpośredniej i pozbawionej jakiejkolwiek pruderii.

Chociaż zwracali się do siebie per "Pan"/"Pani",  z pamiętnika wynika, że żadne z nich nie było fałszywie nieśmiałe i cnotliwe, przeciwnie: Tamara poddawała się tej adoracji chętnie i świadomie, jednak gdy D'Annunzio chciał "pójść na całość", kobieta wymigiwała mu się kapryśnie, co doprowadzało poetę do pasji i stanów depresyjnych na przemian. 
"Il Comandante aveva un viso orribile. Mi disse che non ne poteva più della Polacca e che si augurava caldamente che se ne andasse. Era petulante e capricciosa, diceva e voleva suscitare in lui una grande passione (povera stupida!)."/.../
"Vadano al diavolo tutte le Polacche, gli dissi, se devono ridurla in questo stato! 

De Lempicka pozwalała się kokietować, całować, obejmować i dotykać lubieżnie, uwielbiała go pragnęła, ale obawiała się zajścia w ciążę, była przecież kobietą zamężną! A ponadto, nie była pewna, czy D'Annunzio nie  jest przypadkiem zarażony syfilisem (wiedziała jak często  zmieniał kochanki), 
"Gli aveva anche detto che aveva paura di restare incinta /.../aveva aggiunto che quello che maggiormente nella sua vita la tratteneva dall'avere avventure era la paura della sifilide. 
- Lei capisce, gli aveva detto. - Ho un marito giovane e non verrei portargli un simile regalo. Lei ha sempre una tale quantità di donne che mi domando se sia possibile fidarsi.
- Pensa Aélis - esclamò il Comandante - che una donna si permetta di dirmi una cosa simile! Non posso ancora crederlo!"

D'Annunzio często zażywał kokainę, do czego zresztą namawiał De Lempicką. Raz nawet mu się to udało, ale i pod wpływem narkotyku Polka nie wpadła w miłosną "pułapkę".
"Allora per cercare di convincerla, mi sono tolto il pigiama, per mostrarle la bellezza del mio corpo, ma lei si è voltata dall'altra parte dicendo che aveva orrore della pornografia."

Jednym słowem, nigdy mu nie uległa, co było dla D'Annunzio wielką osobistą porażką, ba! nawet obelgą. Doprowadzony do ostateczności kapryśną grą Polki i dodatkowo obrażony, że malarka odważyła się wspomnieć o cenie portretu,  dał jej do zrozumienia, że powinna opuścić Vittoriale.
"/.../Allora le ho chiesto che intenzioni avesse e a lei è saltato in mente di parlarmi del ritratto che desiderava farmi e mi ha detto che forse evitavo di farne cenno perché non conoscevo i suoi prezzi. pensa Aélis, venire a dire a me una cosa simile! Non ho potuto fare a meno di dirle: 
- Come, signora? Lei parla così a Gabriele d'Annunzio? Ebbene, addio."

Zainteresowanym polecam książkę "Tamara de Lempicka e Gabriele D'Annunzio nel diario di Aélis Mazoyer" pod redakcją: Chiara i Federico Roncoroni (ed. ES Srl, Milano, 2006, 2013), skąd pochodzą cytowane powyżej fragmenty pamiętnika.

Warto też zajrzeć do Vittoriale degli Italiani w Gardone Riviera (Brescia) nad jeziorem Garda, gdzie D'Annunzio spędził ostatnie lata życia.  Zwiedzanie domu poety wprawi was w zdumienie, jeśli nie w odrazę, Pokoje są ciemne (D'Annunzio unikał jasnego światła ze względu na problemy ze wzrokiem), wyjątkowo ponure i jakże ekscentryczne i kiczowate! 

Poeta już za życia przemieniał pomieszczenia w swojego rodzaju muzeum przepełnione (po brzegi) zbieranymi przez lata bibelotami, ciężkimi rzeźbami, ozdobami, symbolami, talizmanami ... Dom robi wrażenie, że mieszkał w nich ktoś "nawiedzony", czy jakiś obsesyjny fanatyk. A wśród zwiedzających słychać szepty w stylu: "on nie był normalny..."
Niestety robienie zdjęć w pomieszczeniach jest zabronione.



A poniżej kilka zdjęć z otaczającego parku rozciągającego się na 11ha. Projekt parku D'Annunzio zlecił  Giancarlo Maroniemu, który miał na celu upamiętnić wojenne sukcesy Włoch w I wojnie światowej. Co zresztą mu się udało, park jest monumentalny i momentami futurystyczny..., na każdym kroku można natknąć się na prawdziwy sprzęt wojskowy przywieziony tu specjalnie na życzenie D'Annunzio.



















7 komentarzy:

  1. Widziałam to niesamowite miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. ciarki przechodza,gosc faktycznie nie byl normalny,ciemne pokoje raczej swiadcza o tym ze wiedzial ze sie starzeje i chial ukryc defekty ciala..czy te swoj syfilis Aelis Mazoyer, prokurowała mu świeże dziewczęta. Z ich ust i waginy uwielbiał pić szampana....

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam również przed laty i miejsce bardzo ekstrawaganckie,w jadalni stoi zmumifikowany żółw oczywiście na blacie stołu i napis w stylu "zdechł bo za dużo żarł"Bardzo to" gościnnie '"wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żòłw jeszcze jest na stole, oczywiście, i ma być przestrogą dla gości ze zbyt dużym apetytem....

      Usuń
  4. Sądzę że z tym pożądaniem to ze strony Tamary niekoniecznie było ono prawdziwe, sądzę że raczej go "podkręcała" znając jego słabość do seksu, a może jej się tak wydawało po przeczytaniu jego książek a rzeczywistość ją zaskoczyła i doznała szoku i stąd odmowa posunięcia się dalej? W tym czasie poeta nie był już młodzieńcem o atrakcyjnym ciele, do tego miał straszne zęby a raczej ich resztki (nawet jadał osobno z tego powodu) i chyba nie zrobił na malarce dobrego wrażenia skoro go wspominała jako "okropnego karła ubranego w wojskowy mundur". Byłam swego czasu w Vittoriale i zrobiło na mnie niesamowite wrażenie choć oczywiście jest to twór bardzo dziwaczny; jednak chyba trudno pozostać wobec niego obojętnym co i mnie się nie udało, zważywszy że spłodziłam na ten temat wiele postów. Jako pisarz i poeta D'Annunzio jest naprawdę fascynujący jeśli ktoś lubi literaturę tego typu, a jego życie było również niezmiernie ciekawe. Z pewnością był on człowiekiem nieprzeciętnym zarówno w porywach wielkości jak i słabościach których mu nie brakowało, dziś może to nas dziwić lub śmieszyć, ale myślę że był on wyrazicielem czasów w jakich żył, mód, prądów intelektualnych i tendencji, choć w jego wydaniu czasem posuniętych do absurdu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też zrobiło "piorunujące", żeby nie powiedzieć "upiorne" wrażenie to miejsce...
      Chętnie jednak poczytam u ciebie na blogu co pisałaś o D'Annunzio :)

      Usuń