27 czerwca 2014

Walewska i Napoleon na Elbie - romantyczna historia na wakacje

Dokładnie 200 lat temu, 4 maja 1814r. cesarz Napoleon Bonaparte przybył na Elbę (największą wyspę Toskanii), gdzie pozostał przez 10 miesięcy na wygnaniu.  

Szczególnie hucznie obchodzili tą rocznicę mieszkańcy wyspy:



W sierpniu 1814r. na Elbę dotarła po długiej i uciążliwej podróży także młoda dama, polska hrabina Maria Walewska z synem Aleksandrem. 

Maria Wakewska
fot.wikipedia
Walewska, uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet swej epoki, przybyła  incognito do swego ukochanego cesarza Napoleona i zarazem ojca jej syna Aleksandra.
Na wzgórzach Marciana Marina para kochanków spędzi niezapomnianą i pełną rozterek noc pod namiotem cesarza. Napoleon przygotowuje się do podboju Paryża, choć oddając ukochanej pożegnalny pocałunek nie wie jeszcze, że będzie to ostatnia czuła chwila przed bitwą pod Waterloo...


O wielkiej miłości Napoleona i Walewskiej, rozterkach kochanków na tle dramatów  historycznych przeczytacie jednym tchem w najnowszej książce "Infinito amore" (Mondadori, 2014). 
Autorem powieści jest pisarz i dziennikarz Corriere della Sera, Massimo Nava, który poniżej wprowadzi was w akcję książki:

 

4 komentarze:

  1. Czytałam o Pani Walewskiej i jej romansie z Napoleonem. Niestety muszę Was rozczarować, na Elbie nie było żadnej upojnej nocy. Napoleon był bardzo zdenerwowany wizytą Walewskiej , gdyż oczekiwał przybycia swojej prawowitej małżonki. Walewską wykorzystał tylko do przemycenia tajnych informacji. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego robią z niej (Walewskiej) taką skromną,nieśmiałą, delikatną i niedostępną kobietę. Przecież wychodząc za mąż za Walewskiego była brzemienna z innym mężczyzną. Pózniej przyniosła biednemu szambelanowi kolejne dziecko ,tym razem Napoleona. Rzeczywiście była bardzo nieśmiała i niedostępna. Swoje nieślubne dzieci to chyba w kapuście znalazła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każdy pisarz powieści ma własną wizję swoich bohaterów, a czy Walewska była wyrachowana czy raczej wykorzystana, to już zostawmy historykom, chociaż oni też nie zawsze trafnie interpretują listy i dokumenty archiwalne... Pozdrawiam.

      Usuń